Niespodziewanie w lipcu ubiegłego roku zamienił dalekie, azerskie Baku na Leverkusen i dołączył do kadry Bayeru - drużyny walczącej w tym sezonie o mistrzostwo Bundesligi. Tomasz Bobel, zaliczany niegdyś do czołowych bramkarzy 2. Bundesligi, opowiedział naszemu serwisowi między innymi o tym, jaka jest w tej chwili jego rola w drużynie „Aptekarzy".
- Opowiedz nam o okolicznościach Twojego przejścia do Bayeru. Byłeś bardzo zaskoczony, gdy otrzymałeś propozycję z Leverkusen?
- Ja już wcześniej parę razy trenowałem z Bayerem w okresie przygotowawczym, gdy nie miałem klubu. Znałem już tego trenera bramkarzy (Rudiger Vollborn - przyp. red.) i gdy nadarzyła się okazja, bo kontuzję złapał jeden z bramkarzy (Benedikt Fernandez - przyp. red.), to Leverkusen szukało jednego golkipera do wypełnienia miejsca w drużynie i ja byłem wolny. Dobrze zaprezentowałem się na zgrupowaniu i trener zaproponował mi kontrakt.
- Kiedy zaczęło się te wstępne zainteresowanie Bayeru?
- Był to rok 2009. Jak przyjechałem z Baku, to zacząłem tutaj trenować. W połowie lipca to było dokładnie.
- Gdy grałeś w 2. Bundeslidze, zaliczałeś się do czołowych bramkarzy tej ligi. Miałeś już wtedy jakieś oferty z Bundesligi?
- To były tylko takie wstępne zainteresowania, ale konkretów żadnych nie było. Ja dobrą propozycję dostałem z Erzgebirge Aue i zdecydowałem się tam zostać.
- Wyjechałeś dosyć szybko z polskiej ligi i potem dosyć długo mało kto o Tobie słyszał. Nie żałujesz tej decyzji, chociażby w kontekście polskiej reprezentacji?
- Nie. Jeżeli bym taką możliwość jeszcze raz dostał, to na pewno bym się na to zdecydował.
- Jaka jest obecnie Twoja rola w Bayerze? Jesteście razem z Samim Hyypią i Tomkiem Zdebel najstarszymi zawodnikami w zespole.
- Wiadomo, że ja jestem akurat w takiej sytuacji, że o miejsce w drużynie nie mogę konkurować, bo pierwszym bramkarzem jest reprezentant Niemiec, Rene Adler. Moja sytuacja ogranicza się do tego, żeby młodszym kolegom pomagać w treningu. Jeżeli będzie szansa wskoczyć do składu, to jestem oczywiście gotowy do gry.
- Najstarsi zawodnicy muszą często tonować emocje wśród młodszych kolegów?
- Nie, na to wszystko zwraca uwagę trener, jak my trenujemy itd. Wiadomo, że młodsi zawodnicy muszą troszeczkę więcej trenować, ale ogólnie jest to wszystko wyrównane tutaj.
- Jakie masz plany na przyszłość? Planujesz zostać w Niemczech, tutaj w Leverkusen?
- Zobaczymy, teraz zaczyna się znowu ta karuzela kręcić. Mam nadzieję, że to się dobrze potoczy i będę miał możliwość tutaj zostać, ale na razie nic jeszcze nie wiem. Trzeba poczekać jeszcze trzy, cztery tygodnie - co się wydarzy, jak my zakończymy ligę i czy coś trener ze mną planuje.
- Spodziewałeś się po przyjściu, że Bayer zostanie mistrzem jesieni i bez porażki na koncie będzie walczył o tytuł mistrza?
- Nie, tego się nie spodziewałem i mam nadzieję, że ta walka dalej się przedłuży do końca sezonu.
Rozmawiał: Martin Huć
Wywiad przeprowadzono 3 marca 2010 roku.
Brak komentarzy