Vidal to niezły dowcipniś, Hyypia to profesjonalista w każdym calu, Bobel jest wciąż w wysokiej formie, a Giefer zostaje dłużej po zajęciach, aby szlifować bramkarskie umiejętności. Do tej pory o takich rzeczach dowiadywałem się z gazet, portali internetowych, rzadziej od znajomych. Podczas krótkiego pobytu w Leverkusen, po raz pierwszy w życiu, spokojnie mogłem przyjrzeć się treningowi drużyny, która jeszcze wtedy, była jedyną niepokonaną w czołowych europejskich ligach.
Przyjemność obserwowania z bliska treningu „Aptekarzy", spotkała mnie w pierwszą środę marca. W Leverkusen była słoneczna pogoda, która - jak się miało okazać następnego ranka - nie zwiastowała jeszcze nadejścia wiosny. Z powodu zgrupowań reprezentacji narodowych, niestety brakowało wśród zawodników między innymi: Barnetty, Kiesslinga, Adlera, Derdiyoka, czy Kroosa i Reinartza.
Z 15-minutowym opóźnieniem, jako pierwszy na boisku treningowym pojawił się Peter Hermann, który porozstawiał drabinkę, pachołki i inne przyrządy, które miały piłkarzom służyć podczas treningu. Po nim pojawili się m.in. Jupp Heynckes, Rudiger Vollborn oraz Sami Hyypia. Ostoja defensywy Bayeru, po raz pierwszy w tym dniu dała wyraz swojego profesjonalizmu. Nie tylko jako pierwszy z zawodników wybiegł na trening, ale przywlekł ze sobą worek z piłkami - co z reguły (chyba, że się nie znam) jest zarezerwowane dla najmłodszych graczy. Chwilę później pojawiła się cała reszta piłkarzy, a wśród nich polski rodzynek w tym dniu (brakowało Zdebela), czyli Tomasz Bobel. Ostatni na trening - „troszkę" spóźniony - wyszedł Vidal. Uśmiechnięty, wyluzowany - po drodze dał się jeszcze skusić kilku kibicom na zrobienie z nim zdjęcia. Trening mógł się rozpocząć.


Najpierw jednak do boju przystąpiła „najważniejsza" postać w klubie, czyli pewien starszy pan z ochrony, który najpierw zamknął bramę, a potem nie pozwalał kibicom i mediom podczas treningu na rozmowy z zawodnikami. Poza tym, gdy piłka opuściła bramy obiektu treningowego i znalazła się na pobliskim parkingu, mógł ją tylko przynieść owy starszy pan. To stąd opinia kibiców, że jest w klubie postacią numer jeden.
Sam trening nie był dla piłkarzy zbyt ciężki. Z racji, że nie było wielu podstawowych zawodników, skupiono się na ćwiczeniach poprawiających koordynację ruchową oraz technikę. Trenowano również proste schematy rozgrywania akcji, które kończyły się strzałami. Cały trening poprowadził trener Hermann. Jupp Heynckes ze spokojem obserwował zawodników, wśród których znaleźli się młodsi piłkarze, m.in. Kampl. Osobno trenowali jedynie bramkarze - Giefer i Bobel - którzy pod okiem trenera golkiperów, Rudigera Vollborna, ćwiczyli przede wszystkim obronę strzałów.

Nie trudno było dostrzec dobrą atmosferę panującą na treningu. Nie było podziału na młodszych i starszych zawodników. Renato Augusto, mimo że nie otrzymywał wtedy jeszcze wielu szans podczas meczów, tryskał dobrym humorem. Podobnie było z Patrickiem Helmesem, który dwa dni wcześniej - 1 marca - obchodził 26 urodziny. On jednak nie wytrwał do końca treningu. Zszedł pół godziny przed końcem, skarżąc się na ból w lewej nodze.

Klasę podczas treningu pokazywał ciągle Sami Hyypia. Spokój i skupienie podczas wykonywania kolejnych ćwiczeń - to cechy, których brakowało paru zawodnikom tego dnia. Profesjonalne podejście do treningu pokazywał wtedy, gdy reszta zawodników gasiła pragnienie przy wózku golfowym, którym przywieziono napoje. Hyypia wtedy ciągle truchtał i ćwiczył.

Trening zakończył się mini-gierką na boisku, które miało wymiary pola karnego. Do zawodników dołączyli już bramkarze, a Hermann podzielił wszystkich na dwie drużyny. Myślę, że od tego momentu mogę zacząć pisać o Vidalu. Objawił swoje dwie twarze (oczywiście pozytywne) podczas tego treningu. Piłkarza, który uwielbia każdy kontakt z piłką, jak również największego żartownisia w drużynie. Bramka zdobyta podczas mini-gierki i w konsekwencji zwycięstwo jego drużyny, oprócz wspomnianej radości, dało mu powód do żartów nad przegranymi. A jeszcze wcześniej, gdy wszyscy spieszyli się z piciem napojów, Vidal wygodnie rozsiadł się w caddym (wózek golfowy) i przez moment się relaksował.

Po zakończeniu wspomnianego „meczyku", gdy zawodnicy indywidualnie jeszcze ćwiczyli, Vidal, jak gdyby nigdy nic, po prostu usiadł na piłce. Gdy zauważył to Renato Augusto - kolejny żartowniś w naszym zespole - zaczął celować w niego piłką. Vidal - jakby tylko na to czekał - oczywiście nie pozostał mu dłużny. Najpierw zabawna szarpanina obu zawodników (zakończona tarzaniem się po murawie), a później gonitwa po sporym obiekcie treningowym. Liczne piłki, które służyły obu piłkarzom jako broń, znalazły się wszędzie. Oczywiście obaj musieli je później pozbierać. Jako, że zostali ostatni na boisku, spakowali piłki do worka, wstawili je do wózka golfowego i odjechali nim z powrotem na BayArenę, gdzie mieści się ich szatnia. Żałowałem tylko, że podczas obserwowania tej całej sytuacji, aparat miałem już schowany w plecaku.

Ta zabawna sytuacja - paradoksalnie - dała mi dużo do myślenia. W końcu wystarczy parę zdjęć, umiejętnie zmontowany filmik i jest afera na całą Bundesligę o bójce i kłótni podczas treningu Bayeru. Głupie? A kto wie, ile razy kibice zostali już przez europejskie media w ten sposób zmanipulowani?
Po treningu jeszcze chwila dla mediów. Nam uwagę poświęcił Tomasz Bobel, z którym wywiad znajdziecie tutaj. Młodszy z bramkarzy - Fabian Giefer - został jeszcze chwilę na boisku, by pod okiem Vollborna podnosić swoje umiejętności.

Podczas trwania treningu, spora część kibiców przeszła dosyć obojętnie obok boiska treningowego Bayeru. Dla nich ten widok to niemal codzienność. Dla mnie - kibica, który pokonał około 1000 kilometrów - obejrzenie tego treningu było bezcenne. Na koniec nasuwa mi się zresztą skojarzenie z tym słowem, bo w końcu jest ono hasłem przewodnim głównego sponsora Ligi Mistrzów, a w końcu wszyscy mamy nadzieję, że właśnie w tych rozgrywkach Bayer zagra w następnym sezonie.
Galeria zdjęć z treningu - link.
Filmy nagrane podczas treningu - link.
Martin Huć
Komentarze użytkowników
Aptekarz
Fajna relacja:) Dobrze się czyta, że w naszym zespole panuje tak sielankowa atmosfera, bez niepotrzebnej presji,rywalizacji,kłótni.
rybciaaaaa90
Taaak, oglądanie treningu naszych Aptekarzy na żywo - bezcenne, potwierdzam... :)
Relacja ujdzie...
No dobra, niech będzie, baaardzo fajnie Ci to wyszło... :P
W końcu ucze się od mistrza. :D
BAYER 04! <3
Bayerfan
fajnie opisane, zawsze ciekawi nas jak te nasze gwiazdy "pracują" na co dzień :P
ja też tak chcę :D
« poprzednia 1 następna »